Sławno Nie dla gminnego Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych przy Polanowskiej

- Panie Wójcie, niech Pan zabiera stąd swoje zabawki i wypie... na wieś – w zasadzie spokojnym głosem mówiła starsza Pani – mieszkanka budynku obok którego gmina, według słow Wójta, zamierza zbudować myjnię dla samochodów.

- Niech Pan te śmieciarki postawi sobie pod domem – wtórowała jej inna kobieta. - Ale co się czepiacie tego mojego domu i tej śmieciarki... - próbował oponować Wójt. - Bo teraz stoi pod oknami mojego domu – dobitnie wyartykuowała kobieta.

Takie mniej więcej dialogi dało się słyszeć podczas spotkania Wójta Gminy Sławno z mieszkańcami ulicy Polanowskiej. W poprzednim wydaniu papierowym pisaliśmy o planowanej przez gminę Sławno inwestycji w postaci uruchomienia Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych oraz myjni dla samochodów w środku osiedla mieszkaniowego (ODW). Teraz trafiliśmy na zebranie zwołane przez włodarza gminy:

- Zapraszam Państwa na spotkanie, w trakcie którego zostaną szczegółowo omówione planowane inwestycje. Wyjaśnione zostaną wszelkie wątpliwości, jakie mogą Państwa niepokoić, w związku z podejmowanymi działaniami – czytamy w piśmie z Urzędu Gminy Sławno.

Przy wejściu na kupioną od starostwa bazę przy ulicy Polanowskiej zebrał się sport tłumek. Byli mieszkańcy ODW oraz wielu miejskich radnych. Na miejscu okazało się, że najpierw Wójt winą za całe zamieszanie związane z instalacją PSZOK i myjnią przy Polanowskiej, obarczył... naszą gazetę. Potem skoncentrował się na wyjaśnianiu nieporozumień:

- Tu ma powstać punkt, ale do mycia aut, a nie pojemników na śmieci – tłumaczył. Próbował też opowiadać o planowanej w tym miejscu inwestycji. Pytany o PSZOK, odpowiedział, że z tej części inwestycji wycofał się, a jeśli chodzi o inne elementy, to że wszystko zależy od burmistrza Sławna, który ma wydać decyzję o warunkach zabudowy.

Wywiązała się dość ostra dyskusja, która momentami była bardzo chaotyczna. Mówiono o śmierdzących śmieciarkach, szczurach, latających odpadach i wielu innych, podobnych, ewentualnych problemach. Zrobił się ogólny harmider. Ostatecznie, strony rozeszły nie osiągając żadnego porozumienia. Jedynie mieszkańcy ODW umocnili się w postanowieniu, że tej sprawy odpuścić nie mogą...            Mieczysław Siwiec