Sławno: Dyrektorka trwoni szpitalne pieniądze. Na bzdury!

Kilku Czytelników zainteresowało się wyjaśnieniami dotyczącymi artykułu z 8 lutego 2017 r., zamieszczonymi na stronie 2 Obserwatora Lokalnego z 4 października 2017 r. Pisali: „Prosimy o podanie, o co chodzi z wyjaśnianiem sytuacji sprzed pół roku?”. Odpowiem: właśnie ta notatka ma związek z prawdopodobnym trwonieniem pieniędzy w Szpitalu Powiatowym w Sławnie. Na 100 procent wiem, że szpital stracił około 1 tys. zł, ale nieuzasadnione wydatki mogą sięgać nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych! 

Winna notatka?

Zaczęło się od lutowej relacji z sesji Rady Powiatu Sławieńskiego.

Opisując fakt rezygnacji doktora Jakimiaka z funkcji dyrektora ds. medycznych, chciałem dowiedzieć się o powody powyższej decyzji.

W tym celu zadzwoniłem do Szpitala Powiatowego w Sławnie. W sekretariacie dowiedziałem się, że Pani Dyrektor jest poza zakładem pracy. Jednocześnie sekretarka poinformowała, że rzecznikiem prasowym jest Pani Urszula Broniszewska. Podano mi też numer telefonu do niej.

Kilkakrotnie dzwoniłem pod podany numer, ale nikt nie odpowiadał. Powyższe znalazło swoje odzwierciedlenie w notatce, w jednym zdaniu, które brzmiało:

Nie udało się porozmawiać z dyrektor szpitala, która była poza zakładem pracy, a rzecznik prasowy – Urszula Broniszewska nie podnosiła słuchawki”. Koniec, kropka.

Tenże cytat tak bardzo nie spodobał się dyrektorce szpitala, że zażądała sprostowania, bo jej zdaniem zawiera nieścisłości i półprawdy szkalujące ją i rzecznika prasowego oraz Szpital Powiatowy!

Rzecznik nie wie do czego jest...

Żądanie było szokujące, tym bardziej, że w dalszej części sprostowania napisano, że w tym czasie dyrektor była w NFZ w Szczecinie, a rzecznik prasowy wykonywała swoje obowiązki związane z pełnieniem funkcji dyrektora ds. pielęgniarstwa. Rzecznik, z sekretariatu otrzymała lakoniczną informację, że ktoś telefonował z Redakcji Obserwatora Lokalnego. Nie oddzwoniła. Dlaczego?

Bo „najważniejsza jest misja ratowania zdrowia i życia pacjentów, następnie administrowanie szpitalem a dopiero potem pomoc dla przedstawicieli środków masowego przekazu” - to jest dosłowny cytat z żądania sprostowania!

Zgodnie z prawem prasowym odmówiłem zamieszczenia sprostowania.

W efekcie otrzymałem pozew do sądu z żądaniem wpłacenia 1 tys. zł na konto szpitalnej fundacji (nota bene: jednym z jej założycieli jest dyrektorka szpitala). Oczywiście sprostowanie też miało być.

Po raz kolejny odmówiłem.

Kosztowna ugoda

Tuż przed wyznaczoną na koniec września rozprawą w Sądzie Okręgowym w Koszalinie, podszedł do mnie adwokat (z koszalińskiej kancelarii radców prawnych) reprezentujący Szpital Powiatowy i zaproponował ugodę.

Szpital w osobie dyrektorki chciał załatwić sprawę polubownie, nie chciał już żadnego sprostowania ani pieniędzy.

Tajemnicą pozostaje dlaczego Szpital (?) wcześniej nie poszedł po rozum do głowy i doprowadził aż do rozprawy?

Efektem ugody była notatka następującej treści:

Redaktor Naczelny Tygodnika Obserwator Lokalny w Sławnie wyjaśnia, że umieszczone w artykule pod tytułem „Znów konkurs na dyrektora szpitala. Tym razem tego do spraw medycznych” opublikowanym w Obserwatorze Lokalnym w dniu 8 lutego 2017 r. zdanie: „nie udało się porozmawiać z dyrektor szpitala, która była poza zakładem pracy, rzecznik szpitala Urszula Broniszewska nie podnosiła słuchawki” było nieprecyzyjne.

W rzeczywistości bowiem dyrektor szpitala nie przebywała na terenie zakładu pracy, bo prowadziła w chwili próby podjęcia kontaktu ważne negocjacje z NFZ w Szczecinie, zaś rzecznik prasowy wykonywała inne obowiązki w związku z pełnieniem przez nią funkcji zastępcy Dyrektora Szpitala do spraw pielęgniarstwa. Intencją redakcji nie było sugerowanie, że dyrekcja zaniedbuje swoje obowiązki”.

I historia ta byłby tylko jeden z wielu przyczynków do dziejów niekonwencjonalnego myślenia w Polsce, gdyby nie jeden mały szczegół: otóż ta sprawa kosztowała Szpital Powiatowy około 1 tys. złotych.

720 złotych to honorarium adwokata (rzekomo zrzekł się go) plus 325 złotych – to połowa wpisu sądowego za sprawę.

Te koszty poniósł Szpital Powiatowy! Szpital, a nie dyrektorka, która tę bzdurną sprawę wywołała!

Ile to kosztuje?

Poraża analiza sprawozdania finansowego Szpitala Powiatowego w Sławnie za rok 2016.

Otóż w załączniku nr 13 znajdujemy rubrykę pt. koszty zastępstwa procesowego. W 2015 roku, gdy jeszcze szpitalem „rządził” Arkadiusz Michalak wynosiły one 17 485 zł, a w następnym wzrosły do 33 386 zł.

Jeszcze większe dysproporcje znajdujemy w tabeli dotyczącej kosztów finansowych, gdzie w rubryce: koszty sądowe, komornicze, czytamy, że na rok 2016 zaplanowano takich kosztów na kwotę 15 390 zł, ale wydano aż 118 598, 70 zł!

Sprawą zaskoczony jest Wojciech Wiśniowski – starosta sławieński:

- W najbliższych dniach wyślę do szpitala kontrolę. Co prawda jest to samodzielna jednostka, a Starostwo nie ingeruje w jej bieżącą działalność – mówi Starosta. - Dyrekcja szpitala odpowiada za całokształt – dodaje.

Ja ze swojej strony liczę na to, że Pani Dyrektor wyjaśni kosmiczny wzrost kosztów sądowych.

Co prawda, rzecznik prasowy, zaprzyjaźnionym z redakcją dziennikarzom odmówiła udzielenia szczegółowych informacji na ten temat. Ja jestem dobrej myśli. Zresztą w tym celu wysłałem do szpitala zapytanie w odpowiednim trybie. Czekam.